Zebranie
Taaaaa, a mieliśmy miło spędzić dzisiejszy wieczór. Mieliśmy pomyśleć co robimy ze świętami. Jak spędzamy wigilie. I masę innych rzeczy mieliśmy omówić. Dlaczego Paweł nie powiedział o tym wcześniej. A tak właściwie to ja też mam być na tym zebraniu? W sumie to powinnaś, odkrzyknął mi Marcin z kuchni. Poczłapał złapać jakąś kanapkę. Ale Paweł mi powiedział, że dziś możesz sobie odpuścić. Tak normalnie powinien Cię ściągnąć z urlopu. Wiem, powiedziałam wchodząc do kuchni. Czyżbyś Ty coś na ten temat powiedział? Ja? Marcin stanął przede mną i mocno mnie objął. Ależ skąd Kochanie. Ano właśnie, tak myślałam. Z jednej strony cieszyłam się, że Marcin tak o mnie dbał i myślał. A z drugiej strony, przecież to moja praca. Marcin, tak nie powinno być. Ciiii, powiedział i gorąco mnie pocałował. Wcale nie chciałam, żeby szedł na jakieś kretyńskie zebranie. Ani trochę nie było mi po nosie. Pomału zaczęliśmy zbliżać się w stronę sypialni. Jakoś mój przyszły mąż przestał być głodny. Zaczęło robić się bardzo gorąco, kiedy zadzwonił telefon.