Po długich i ciężkich dotarłam po te zakupy. Oczywiście byłam, we wszystkich sklepikach, o których mówiła Pani Krysia. A bo tam jest świeże mięso. A sery znów lepsze tu. Mąka i cukier tańsze w tamtym, ale już chleb lepszy tutaj. Spacerek, no nie powiem, niezły się z tego zrobił. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Poznałam osiedle. Fakt, ludzie patrzyli na mnie dość dziwnie, ale już do tego przywykłam. W każdym nowym miejscu tak jest. Już się na to uodporniłam i nie robi to na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia.
Tak to już jest, było i będzie. Ludzie już na zawsze zostaną ciekawscy. Szłam tak zamyślona, że nie zauważyłam nadjeżdżającego rowerzysty. Tylko, że problem był inny. On też był zamyślony i też mnie nie widział. No cudownie. Po prostu pięknie. To tak, żeby lepszy dzień mieć. Rowerzysta wjechał we mnie i oboje się przewróciliśmy. To się nazywa reklama na osiedlu. Pewnie wszystkie plotkary to widziały, bo one zazwyczaj o takiej godzinie do sklepu chodzą. Ale wtopa, jak z tym upadkiem na tamtym osiedlu. Jejka, jejka.
|