Wywiad
Uśmiechnęłam się miło, chociaż ani trochę nie miałam na to ochoty. Dzień dobry, powtórzyłam, chociaż kiedy weszła do windy to też mówiłam. Jak tam się mieszka u nas Państwu? Oj, widzę, że sąsiedzi to raczej dobrze poinformowani. Wiedzą, że nie mieszkam sama. A dziękuję, bardzo przyjemnie. Naprawdę fantastyczne miejsce, wszędzie bliziutko. Właśnie poznawałam okolicę. Mówiąc to się uśmiechałam. A Krzysiek mnie obserwował. To znaczy, on chyba szukał kluczy, bo jakoś nerwowo się poruszał, nie bardzo wiedząc co ma zrobić z rowerem. Tutaj rozmawiałam z sąsiadką, a tu nie mogłam patrzeć, jak on się szamota z tym rowerem. A jednym uchem słuchał o czym to rozmawiam z sąsiadką. To gdzie Pani pracuje? Sąsiadkę interesowało wszystko. A tutaj zaraz na rogu w banku. Ooooo, to bliziuteńko Pani ma. To faktycznie cudownie. Szczerze powiedziawszy nie bardzo wiedziałam, dlaczego jest taka szczęśliwa, że mam nie daleko do pracy. I chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego sąsiedzi potrafią być tacy wścibscy. Ale mniejsza o to.