Nieszczęsny telefon
Marcin był wściekły jak licho odebrał telefon. Słucham, prawie wydarł się do słuchawki. Już idę, powiedział, ale wcale nie dużo spokojniej. Jak się rozłączył to powiedział tylko Paweł. Był strasznie wściekły. Ja zresztą też. No ale cóż zrobić. Podszedł do mnie i dał mi cudownego buziaczka. Nie wiem o której to się skończy Misiu. Ale jutro mam już całkiem wolne, więc na pewno prędko Cię z łóżka nie wypuszczę. W sumie Kochanie, to nie będę się chyba nawet jakoś specjalnie wyrywała. Tylko jak Ty wrócisz dziś koło drugiej czy trzeciej, to ja rano ze cztery razy zdążę wstać, zanim Ty się podniesiesz choćby na śniadanie. Ale teraz Kochanie już zmykaj, bo Paweł Cię zatłucze. Jakby Julka czegoś nie wiedziała, to dzwońcie. Ja będę cały czas pod telefonem. Może spróbuję się trochę spakować, bo to przecież za dwa dni wyjazd. Odprowadziłam go do drzwi, dałam buziaczka i Marcin zbiegł po schodach, bo nie mógł doczekać się na windę. Akurat, na moje nieszczęście sąsiad Krzysiek, wychodził ze śmieciami.