Stoi i się na mnie patrzy, nie bardzo wiedząc co ma powiedzieć. Bo, ja dziś zaliczyłam znów glebę. Nasz sąsiad, ten spod ósemki jechał rowerem i mnie nie zauważył. Wjechał we mnie no i się przewróciłam. Marcina aż dusiło ze śmiechu. Naprawdę nie wiedział jak się ma biedny powstrzymać. A ja się mu wcale, ale to wcale nie dziwiłam. Przecież to musiało wyglądać strasznie komicznie. A tak w ogóle, to ciekawe, czy Pani Lusia to widziała. Bo jeśli tak, to musiała sobie pomyśleć cuda.
Marcin się strasznie starał, ale nie był w stanie się powstrzymać. Ja też zaczęłam się śmiać. Marcin coś chciał mi powiedzieć jak przyszedł, ale go nastraszyłam i zapomniał. Kochanie, jak wszedłeś, to miałeś mi coś do powiedzenia, przypomniałam mu. Aha, faktycznie, oświeciło go. Ludzie, co Ci faceci mają zamiast mózgu. Najpierw ten na korytarzu szuka kluczy i próbuje się uporać z rowerem, zamiast pomyśleć. Teraz Marcin zapomina o czymś co jest ważne. No, bo ja muszę jeszcze wrócić dziś do roboty, dlatego, że jest jakieś zebranie. Wpadłem więc tylko coś zjeść i spadam z powrotem.
|