Z samego rana wzięłam się za pakowanie mojej walizki. Przecież miałam jechać na wakacje, a ja wczoraj odstawiłam cały cyrk. Głupio mi było i byłam bardzo wdzięczna Marcinowi, że nie zamierzał drążyć tego tematu. Musiał iść jeszcze do pracy, więc zrobiłam mu śniadanko, dałam buziaczka i poszedł. A ja myślałam, że spakować torbę, to nie będzie jakiś tam szczególny problem. Przecież wiedziałam, co mam, dokupiłam co mi potrzeba, ale jak usiadłam przed tą torbą i rzeczami, to się zaczęłam śmiać. Jak ja mam zabrać taką ilość rzeczy.
Przecież ja nawet nie wiem, czy mi tam tyle ubrań jest potrzebne. Zostawiłam to wszystko w pokoju na podłodze i stwierdziłam, że najpierw pójdę na zakupy i po drodze przemyślę jak to zrobić. Zaraz po wyjściu z mieszkania, spotkałam naszą nową sąsiadkę. Grzecznie się ukłoniłam. Pani odpowiedziała i okazała się bardzo gadatliwą kobietą. Widziała mnie pierwszy raz na oczy, a ja już wszystko wiedziałam o chorobach jej pieska, o połowie rodziny, wszystkich sklepikach w pobliżu. No nie powiem, bardzo sympatyczna kobieta.
|